Jubileusz 80-lecia Jana Peszka!
Autor sztuki, kompozytor i dramaturg Bogusław Schaeffer, dopiero po jedenastu latach przyznał, że zaprojektowany przez niego aktor instrumentalny faktycznie istnieje i że jest nim nie kto inny, tylko Jan Peszek! Godzinny popis warsztatowego mistrzostwa, gdzie kreatywność, wyrazisty styl i temperament Jana Peszka przenika się z wyrafinowanym żartem i dość krytycznym spojrzeniem na sztukę współczesną i problem wyobcowania jej twórców.
Niby żart niegdysiejszej awangardy, niby wykład wypełniony akademickim tekstem – w wykonaniu aktora instrumentalnego to fenomen projektu Schaeffera, który raz ukazuje artystę jako kapłana sztuki, a raz jako błazna. Jan Peszek, przekraczając kolejne granice, z wirtuozerskim wyczuciem przechodzi od apoteozy sztuki do kpiny z jej wybujałej dumy.
Spektakl, będący jednocześnie utworem muzycznym i teatralnym, a wypełniony znakomitym głosem, perfekcyjnym ruchem scenicznym oraz zdolnościami parodystycznymi Jana Peszka to gwarancja niezapomnianych wrażeń. I przestrzegamy – rura, mokra szmata, jabłko i drabina nigdy już nie będą takie same!
Reżyseria, obsada: Jan Peszek
Czas trwania: 60 minut
Twórca Scenariusza… chce zaproponować aktorowi, który by się tego podjął, wykonanie ściśle określonych działań i czynności - "odegranie" utworu
- na samym sobie (…)
Scenariusz… to parodia i kpina, ale o takiej właśnie wymowie nie decyduje sam tekst, tylko jego wykonanie z czynnościami wykonawcy, który wygłaszając poważne i pompatyczne zdanie na temat sztuki, jednocześnie zagniata ciasto, chlapie się w wodzie, włazi na drabinę z odwrotnej stromy. Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z jeszcze jednym postdadaistycznym żartem ze Sztuki przez duże S. Schaeffera interesuje jednak w równym stopniu spektakl jako taki, realizacja zapisanych w scenariuszu karkołomnych zadań aktorskich. Brawurowe wykonanie tych zadań przez Jana Peszka potwierdza to wrażenie. Potwierdza też przekonanie Schaeffera, że "możliwy" jest "aktor instrumentalny", który całkowicie panuje nad swoimi środkami, który rzeczywiście potrafi potraktować siebie samego jako instrument i może zafascynować widownię ekspresywnymi działaniami, poczuciem humoru i w dodatku wytrzymuje kondycyjnie godzinę takiego scenicznego szaleństwa. (…)
Jan Kłossowicz, "Literatura" 1985 nr 2
Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego napisałem w Krakowie w 1963 roku (…) Światowe prawykonanie odbyło się w Łodzi 22 listopada 1976 roku, pierwsze krakowskie wykonanie odbyło się w Salle de Lecture Francaise, 24 stycznia 1977 r. Lata mijają, a utwór - jak sądzę - nie starzeje się (…)"
Bogusław Schaeffer





