Wiszący na drucie ptak. Czaszka ukryta w kompozycji martwej natury. Muchy krążące nad gnijącym bukietem. Rozlane świece, maski, popielniczki, zegary i rozkładające się w wazonie kwiaty. Lepkie pułapki dla spojrzenia: pojedyncze symbole, które zaczynają produkować fałszywe porządki, uruchamiają paranoiczne ciągi skojarzeń, wciągają w proces kompulsywnego doszukiwania się sensu. Niczym martwy ptak w “Kosmosie” Witolda Gombrowicza triggerują obsesyjne poszukiwanie znaczenia w chaosie rzeczywistości. Atmosfera gęstnieje, topi się i zastyga. Natura staje się agresywna, duszna, przejmuje przestrzeń po człowieku. Wszystko powoli pęka i rozpada się w abstrakcję. Rozedrgane motywy zawieszone w lepkim i ciężkim powietrzu.
Brian Massumi, kanadyjski filozof i teoretyk społeczny, uważa, że rzeczywistość nie daje się sprowadzić do porządku stabilnych, „twardych” obiektów, które można jednoznacznie wskazać i dotknąć. Oprócz materii rozumianej klasycznie — ciał, przedmiotów, substancji — istnieje wymiar intensywności, który nie przyjmuje formy rzeczy, lecz działa jako warunek ich pojawiania się i odczuwania. Są to relacje napięć, przedjęzykowe afekty, zmienne atmosfery, mikroruchy percepcji i pola potencjalności, które organizują doświadczenie zanim zostanie ono nazwane lub uporządkowane. Rzeczywistość nie jest dana jako zbiór gotowych elementów, lecz jako dynamiczne pole stawania się, w którym to, co niewidzialne i nieuchwytne, ma status równie realny jak to, co materialne. Te intensywności kształtują sposób, w jaki świat w ogóle może być postrzegany, odczuwany i interpretowany.
Samuel Kłoda pracuje właśnie z tym uczuciem rozedrgania. W swoich ekspresyjnych, pełnych koloru i gęstych faktur kompozycjach próbuje oddać wyczuwalną w powietrzu atmosferę
polityczno-społecznego niepokoju i destabilizacji porządku. Przepuszcza ją jednak przez własną wrażliwość i osobiste historie. Od początku swojej twórczości bierze na warsztat wielkie tradycje malarskie i wyraziste kody kulturowe, takie jak nadrealizm czy koloryzm, ale także nie unika odniesień do współczesnych ikon neoekspresjonizmu. Wykorzystuje przeżute przez kulturę wizualną i lektury szkolne motywy z literatury romantycznej, gotyckiej, trawione dalej przez autorów
dekadenckich i modernistycznych. Nie jest to jednak wyłącznie kampowa gra konwencjami ani postmodernistyczna zabawa cytatem. Jego postawę określa postironia: równoczesny żart i powaga z poruszanych tematów. Artysta igra sobie na końcu świata i bełkocze: kres, krach i kruk.
Brian Massumi, kanadyjski filozof i teoretyk społeczny, uważa, że rzeczywistość nie daje się sprowadzić do porządku stabilnych, „twardych” obiektów, które można jednoznacznie wskazać i dotknąć. Oprócz materii rozumianej klasycznie — ciał, przedmiotów, substancji — istnieje wymiar intensywności, który nie przyjmuje formy rzeczy, lecz działa jako warunek ich pojawiania się i odczuwania. Są to relacje napięć, przedjęzykowe afekty, zmienne atmosfery, mikroruchy percepcji i pola potencjalności, które organizują doświadczenie zanim zostanie ono nazwane lub uporządkowane. Rzeczywistość nie jest dana jako zbiór gotowych elementów, lecz jako dynamiczne pole stawania się, w którym to, co niewidzialne i nieuchwytne, ma status równie realny jak to, co materialne. Te intensywności kształtują sposób, w jaki świat w ogóle może być postrzegany, odczuwany i interpretowany.
Samuel Kłoda pracuje właśnie z tym uczuciem rozedrgania. W swoich ekspresyjnych, pełnych koloru i gęstych faktur kompozycjach próbuje oddać wyczuwalną w powietrzu atmosferę
polityczno-społecznego niepokoju i destabilizacji porządku. Przepuszcza ją jednak przez własną wrażliwość i osobiste historie. Od początku swojej twórczości bierze na warsztat wielkie tradycje malarskie i wyraziste kody kulturowe, takie jak nadrealizm czy koloryzm, ale także nie unika odniesień do współczesnych ikon neoekspresjonizmu. Wykorzystuje przeżute przez kulturę wizualną i lektury szkolne motywy z literatury romantycznej, gotyckiej, trawione dalej przez autorów
dekadenckich i modernistycznych. Nie jest to jednak wyłącznie kampowa gra konwencjami ani postmodernistyczna zabawa cytatem. Jego postawę określa postironia: równoczesny żart i powaga z poruszanych tematów. Artysta igra sobie na końcu świata i bełkocze: kres, krach i kruk.
Michalina Sablik, kuratroka wystawy





